|

Marta i Kuba – ślub

Sobota, 11 października 2019 r.

– wchodzę do mieszkania gdzie szykuje się Kuba, na rozgrzewkę fotografuję trochę detali, poznałam historię obrączek sięgającą daleko wstecz… i poszliśmy na kawę (: Tak rozpoczęłam przygotowania Pana Młodego. Spójrzcie tylko na tą drewnianą szafę w tle! Pakując się w drogę do Panny Młodej przypomniałam Kubie, żeby nie wchodził od razu do domu kiedy przyjedzie na błogosławieństwo, bo pierwszy raz swoją przyszłą żonę zobaczy w ogrodzie – bez rodziców i świadków – usłyszałam wtedy:

Aaaa, ja już wiem o jakie emocje Ci chodzi, podstępna!
I właśnie dlatego Ty robisz te zdjęcia, a nie nikt inny!

…no serce zalało mi się wtedy miodem i rozpuściło!

Po luźnych przygotowaniach z kawą w dłoni przyszedł czas na… uroczy chaos (: Dzieci, które nie mogły oderwać się od bajek, zdezorientowany kot i dużo wszystkiego. Mam z tego momentu sporo zdjęć, którymi wciąż się zachwycam, jednak nie chcę decydować za dzieciaki o ich obecności w internecie. Pojawi się kilka kadrów z kościoła z ich udziałem, ale zdecydowałam się nie publikować indywidualnych portretów. First look? Nie odpuszczę tego żadnej swojej parze! Chociażby miał się odbyć przed blokiem! Chodzi w końcu tylko i wyłącznie o Wasze spojrzenia na siebie (:

Jedziemy do kościoła!

Ksiądz przed mszą trochę mnie nastraszył, ale co zrobić – zwróciłam szczególną uwagę, żeby nie rozpraszać Młodych i gości w trakcie kazania i wszyscy przeżyli – co jednak trochę fascynuje mnie w przebiegu ślubu kościelnego to motyw zadumy i radości, następujących po sobie bardzo płynnie. Oczy mówią wszystko!

Między udzieleniem sakramentu a zabawą weselną mieliśmy czas, który wykorzystaliśmy na sesję w Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi – czy można było wybrać bardziej klimatyczne miejsce? W Kubie ożyły wspomnienia, a Marta pięknie zachwycała się każdym detalem tego miejsca – zdjęcia robiły się same! Przy okazji trochę zwolniliśmy, uspokoiliśmy emocje (tak, tak, ja też!). Młodzi zaryzykowali i mimo zakazu od choreografki powtórzyli część kroków do pierwszego tańca w dzień „występu”… i bardzo się cieszę! Prezentowali się fantastycznie w głównej sali budynku, a i światło dopisało wzorowo (oficjalny taniec również przebiegł bez pomyłek (; )

Z resztą… zobaczcie sami!

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *